igielit

W roli głównej – Iga (rocznik 2006)

Wpisy z okresu: 8.2011

Na działce u babci jest dmuchany basenik. No więc oczywiście, że Iga jest Arielką, Robek Trytonem, Antek Florkiem. Generalnie – Atlantyka, podwodny świat, syreny, te sprawy.
 Wynurza się Ariel z głębin i mówi:
 - O Jezu!
 Robek:
 - Generalnie to niezbyt syreny mają cokolwiek z Jezusem wspólnego….

 Po chwili Ariel wynurza się po raz drugi. I też mówi:
 - O, morski Jezusie!

Że koniecznie chce się dowiedzieć, jak to z Romeo i Julią było naprawdę, bo w bajce się skończyło dobrze. Dowiedziała się.
To teraz że koniecznie chce zobaczyć taki film. Oglądamy. Bo „pewnie i tak nie da rady i zaśnie”. Bo trudny język i nudą powiewa (zwłaszcza jak się ma lat 5).
 Obejrzała z zapartym tchem i do końca.
Kluczowa jest scena – Romeo truciznę sieknął , Julia się przebudziła i od razu pogrążyła w rozpaczy. Patrzymy, zmutek jest, tragedia i łzy się do oczu cisną.
Iga:
- E tam… Rusza się.

Dwa dni później.
- Fajna ta historia była?
- No.
- A co ci się najbardziej podobało?
- Trupy.

W ramach podjęcia mieszkania dwie bliskie nam dziewczyny malują spory kawałek ściany.
Obiad. Pretekst do zagajki o (nie)jedzeniu:
- Widzisz? Artyści też jedzą!
- Ale nie w pracy…

Na tapecie ostatnio „Rio”- bajka o ptakach, jeden papug nielotem jest, biorą go do Rio celem zapłodnienia ostatniej z gatunku, bla bla bla. Ważne, że kolorowy i o miłości.
   Południem chłopaki śpią, w ramach inteligentnej rozrywki manualnej zakupiłam Idze papier samoprzylepny i mówię:
   – Może zrobisz sobie tukana?
   – JAsne, super pomysł!
Dwie minuty później
   -Ale ja nie umiem go narysować….
Narysowałam
   – Ale ja nie umiem odkleić…
Odkleiłam
- Ale mnie się źle przykleja…
Przyklejam

Patrzę po godzinie na swoje dzieło- naprawdę mi sie podoba i nawet do tukana jest podobny. Proponuję zatem z dumą:
   – To może na drzwi sobie przyklej, co?
   – Nie, na kartkę chcę
   – Iga, ale kartkę zaraz gdzieś zgubisz…
   – Ale ja chcę na kartkę!
   – Wsadzisz gdzieś i nikt go nawet nie zobaczy, Antek podrze…. Ja bym go przykeiła na drzwi.

   – To zrób sobie swojego.

Bawimy się w stylistki. Przychodzą do mnie lalki, ja je czeszę i ubieram. Iga jest asystentką. Lalki, oprządzone, siedzą rządkiem na stoliku. W pewnym momencie Iga z zachwytem:
   – Mamo, patrz, ilu masz klientów!!!

Chwilę później. Ostatnia lalka. Zapinam guziczek i zrzędzę:  
   – A kto ci tak ręce, lalko, poobgryzał?
   – A, jedna dziewczynka….
   – A nie bolało cię, lalko?
   – Nie, ta dziewczynka miała bardzo lepkie zęby.

- Tato? Pobawimy się „w syfa”?
 - Dobra.
 I trwa zabawa. Czyli rzucanie się jakąś szmatką, krzyczenie „syf”, liczenie do dziesięciu i słynne – „skisł”.
 W pewnym momencie (po trafieniu) pada:
 - A wiesz, że szmaty są bardzo podstępne…

Jako wyznawcy kiczu jesteśmy w posiadaniu figurki plastkiowej niebieskiej w kształcie matki boskiej z Jezuskiem z koroną odkręcaną (na wodę święconą słynny pojemnik).
 Poranek:
 - Tato! Bo Antek mnie bije Maryjką!

Przed wyjazdem Robek tłumaczy dziadkowi Andrzejowi jak obsługiwać usb w dvd (czyli woltyżerka generalnie). No i robi to siódmy raz i ćwiczą, ćwiczą, powtarzają. Skutki w okolicy mizerności.
 Iga:
 - Tato? A kto jest starszy – ty czy dziadek?
 - Jasne, że dziadek.
 - To czemu ty jesteś od niego mądrzejszy?


  • RSS