igielit

W roli głównej – Iga (rocznik 2006)

Wpisy z okresu: 9.2010

Menu

2 komentarzy

- Tato? Jak miał na imię ten podwieczorek? Świstak? Jękacz?
- Sękacz.

Kąpią się. Córka oraz syn znaczy się. I nagle krzyk:

- Mamo! Mamooo! Maaaaaaaaaaaaaaaaamoooooooooooooooooo!

- Noooooooo?!

- Naprawiliśmy ci szampon!!!

- Że co!? Jak?!!  Jeszcze raz!!! – tu następuje wejście do łazienki.

 

Okazuje się, że rzeczywiście. Było pół butelki. Naprawili, że jest cała.

Dzieci często myślą bardziej logicznie niż dorośli.
Gdyż na przykład Iga jest posiadaczem „kciuków u nóg”.

Tak właściwie, to aż trochę głupio, że nawet dziecko w tym uczestniczy, ale trudno. Otóż:
Robek w lipcu czy w sierpniu miksował sobie słynne okrzyki „gdzie jest krzyż?!”. Podkładał obraz, muzyczkę, takie tam. I trochę czasu przy tym dłubał. Więc w całym domu było słuchać wiadome sformułowanie. Iga w pewnym momencie stwierdziła, że nie znosi i nie może już tego słuchać. Ale też zapytała, czemu oni tak się drą i o co w ogóle chodzi. Wytłumaczono sprawa przycichła.
Do wczoraj.
Jedziemy do babci. Mijamy kościół, spojrzenie w okno, potem na mnie i na cały autobus:
– Bez sensu się darli. Przecież jest krzyż!

 Wieczór. Niemal zasypianie:
 - Coś zły dzień mam dzisiaj.
 - A czemu?
 - Bo mnie noga boli.
 - I co z tym teraz zrobimy?
 - Nic. Pójdę spać i się obudzę za czterdzieści jeden lat może, co?

 - A dlaczego babcia wszystkim daje coś z napisem „Paryż”? – fakt, dostaliśmy spodenki, koszulkę, kapcie, breloczek.
 - Bo, jak była w Paryżu, to chyba tak się zachwyciła, tak jej się podobało, że chciała się tym ze wszystkimi podzielić.
 - A może po to, żeby wszyscy wiedzieli, że była w Paryżu.

Acid Drinkers. Głośno. W sposób – bardzo. I szybko (mimo, że cover Casha).
 - Ale ciupią chłopaki na gitarach, co nie? Iga?
 - No… Jak w bajce „Barbie i diamentowy pałac.

 Podobno dziś w przedszkolu na obiad podano „fasolkę po brytańsku”.


  • RSS