Antoni dzielnie próbuje dorównać siostrze. We wszystkim. Więc robi wszystko szybciej, sprawniej, spieszy się, żeby cały czas być ze swoją uwielbianą. Igieła znosi to różnie – to znaczy, jak ma słabszy dzień, potrafi okazać znużenie szarpaniem, gryzieniem, zabieraniem każdego skrawka papieru, wydzieraniem zabawek i waleniem do drzwi, połączonym z jękliwymi dźwiękami, gdy dziewczę korzysta z toalety. Dziś Antoni, urażony w dumie („Nie wolno gryźć puzzli od ciotki Agaty!Ej, Antek, daj mi spokój!”), poraczkował w dal ku kosmicznemu autku. Ćwiczy wstawanie i kiwa się do „czilautu” (Ojca w domu nie ma, można sobie pozwolić). Rozgląda się z dumą, przechyla…I naturalnie, ląduje na dywanie, autko na nim. Ryczy.

Iga, filozoficznie, znad puzzli:

   – Widzisz, Bisiek?Mówiła matka? Życie takie jest. Ja to już wiem.