Rysujemy. Siedzi w domu, kaszle i trochę się nudzi. I wymyśla: „Narysuj jeszcze kwadrat”; „Narysuj jeszcze domek”; „Narysuj dziewczynkę”.
   W końcu:
   – Narysuj jeszcze skórki.
   – Jakie skórki?
   – No, skórki narysuj….
   – Ale ja nie wiem, jakie skórki – poddaję się w rozpaczy.
   – No. Skórki na pazurki. Narysuj.

Nie umiem. Chyba.