igielit

W roli głównej – Iga (rocznik 2006)

Wpisy z okresu: 11.2009

 - Iguś, nie baw się tym talerzem, ja cię proszę.
 - A czemu?
 - A temu, że ci upadnie, się potrzaska i będzie pełno szkieł wszędzie. Między innymi na materacu. Chcesz spać w takich szkłach?
 - Nie chcę.
 - No właśnie.
 - …
 - …
 - A ty chcesz? 

Latarnik

1 komentarz

Generalnie Iga stwierdziła, że nie chce żadnego Świętego Mikołaja w swoim domu (jakiś inny – nie-święty może być), a jeśli tenże ma się, jak wieść niesie, pojawić w przyszłości w przedszkolu, to trudno – ona zostanie w domu, bo nie chce go widzieć, boi się oraz go nie lubi (zdarza się). Nie przeszkodziło jej to jednak w skonstruowaniu wstępnej listy prezentów:
 
- Chciałabym, żeby Mikołaj mi przyniósł Kopciuszka z koniem, mamie sok pomarańczowy, Antkowi nowego smoczka, tacie piwko (małe), Gosi koronę, ciotce pieska, Zatonowi kotka, Cypkowi małą choinkę, Tymkowi pisaki, babci Eli tran, dziadkowi Markowi cukier, babci Ani kawę… a dla dziadka Andrzeja coś starego. Najlepiej starą latarkę.

 Rysuje. Robi to niemal notorycznie. I nad tym rysunkiem kolejnym z rzędu śpiewa. Refren piosenki jest taki, że:
 - Narysuję sobie, co tam będę chciała; proszę mnie nie pytać o nic…

Co ma piernik?

1 komentarz

 Ola upiekła ciasto. Podobno piernik. Takie jest w każdym razie ustalenie. Bez względu na nazwę – dobry. Jemy zatem.
 Iga:
 - Dobry ten piórnik.

Ogląda z babcią zdjęcia.
- Pokaż mi, jak byłaś panną młodą. Proszę, proszę!
Babcia wyciąga kolejne albumy. Prezentuje.
-Piękna. Piękna byłaś, babciu! Chciałamby mieć taką sukienkę. I taki welon. Chciałamby być panna młodą. A to kto?
- Dziadek.
- TO ZA DZIADKA POSZŁAŚ????????????

 Rysuje. I pod nosem sobie do tego rysunku gada/mruczy:
 - [...] już nie jesteś Arielką, jesteś prawdziwym człowiekiem miasta.

 Robert się zwraca. Z prośbą:
 - Zaśpiewaj mi tę piosenkę, co mama mówiła. Proszę.
 - Nie zaśpiewam ci.
 - Czemu?
 - Bo mamie tylko ją śpiewam.
 - Ale dlaczego?
 - Bo chłopaki nigdy nie słuchają.

 Ola poszła na kurs. Żeby „nauczyć się jedzić samochodem”.
 Siedzą sobie zatem w domu Iga, Antek (właściwie leży) i Robek. Nagle za oknem słychać, że się alarm komuś włączył w samochodzie. Pierworodna. Natychmiast:
 - Oho! Chyba mama jedzie…

 - A na tym rysunku nie ma wilka, wiesz?
 - Tak? A dlaczego?
 - Bo tu gajowy od razu przyszedł i go zastrzelił.

 - Poczęstowałabyś dziadka chrupkami.
 - Ale przecież dziadziuś nie ma zębów…


  • RSS