Kolejna odsłona zabawy „w sklepa”. Wygląda to zawsze raczej podobnie: Iga ma taką kostkę z guziczkami (jakaś zabawka edukacyjna to jest czy coś), my jesteśmy kupującymi, którzy odzywają się na hasło: „co chce pan/pani do kupienia?”.
 Dziś po uzyskanej przez panią sprzedawczynię odpowiedzi udała się ona (na zaplecze) po towar. W połowie drogi się dziewczynka odwraca, wyciąga palec wskazujący i tonem stanowczym oraz groźnym rzecze:
 - TYLKO ŻADNEGO DOTYKANIA KASY!

Podpatrzyła w sklepie nocnym… …na bank!