igielit

W roli głównej – Iga (rocznik 2006)

Wpisy z okresu: 9.2009

Promocja

1 komentarz

Przeziębiła się. Siedzimy w domu. Bawimy się w sklep. Iga jako kobieta za ladą. Wchodzi klient:
 - Dzień dobry.
 - Dzień dobry.
 - Proszę śmietanę, kilo pomidorów i masło.
 - Nie ma masła – i tu potężnie wydmuchuje nos w kawałek papieru toaletowego – Ale jest taki papier. Ze śpikami.

W abonamencie

1 komentarz

 Nasz kot ma na imię Stefan.
 Robek ma ustawiony w telefonie dzwonek taki, że kot miauczy. Jakiś.

 Zatem:
 - Tato! Chyba Stefan do ciebie dzwoni…

W autobusie:
 - Mamo? A do czego jest ten guzik?
 - To jest taki guzik, żeby otworzyć drzwi, jak się coś stanie, jakby był wypadek, albo jak ktoś się niegrzecznie zachowuje, albo jak ktoś się źle czuje, jak ty byś się źle poczuła…
 - Mamo?
 - Tak?
 - Boli mnie brzuch

 Zawsze, kiedy przechodzimy koło jakichś śmieci niefrasobliwie rzuconych gdziekolwiek, nie szczędzimy niepochlebnych uwag pod adresem sprawcy. Różne padają sformułowania.
 Wkaraczamy dziś na przystanek autobusowy. Na ławce wśród innych ludzi siedzi chłopak (fachowe oko mówi, że lat ok.15-16), je słonecznik i łupiny rzuca sobie pod nogi. Powierzchnia pokryta dosyć pokaźnie. Rzuca sobie, szpanuje i ma wszystko gdzieś. Na jego nieszczęście nadchodzi Iga. Patrzy na łupiny, na chłopaka, jeszcze raz na łupiny i na cały głos rzuca:
 - Mamo! Patrz jaki cymbał!

Ludzie na przystanku w śmiech, rodzice – konsternacja, cymbał – purpura, schowanie słonecznika do kieszeni i ucieczka na drugi koniec przystanku.
Czyli – da się!

 - Dzisiaj w przedszkolu rysowaliśmy. (a była w przedszkolu pierwszy raz i nie chciała iść do domu, gdy rodzice po nia przybyli).
 - Tak? I co narysowałaś?
 - Łakę.
 - Fajnie. A inne dzieci co rysowały?
 - Jakieś bzdury…


  • RSS