Idziemy sobie. Znaczy rodzicowie idą, córka w słynnej pozycji „na barana”. I tam jakaś rozmowa typu:
 - Starzejesz się, Robek, musisz przyznać. Pośladki ci leciutko zaczynają zwisać. Się siwieje.
 - No. Łydy mnie bolą od ciągłego się szwendania przy ich pomocy.
 - Bywa. Już nie ten wiek, he he he, hu hu hu, hi hi hi.
                                                                                                …i takie tam…

Idziemy. Znaczy Iga jest niesiona, śpiewa jakieś piosenki, bawi się lalką na cudzej głowie.
No i jakieś 15 minut później się Ola odzywa:
 - Iga, tej lalce to chyba trzeba w domu związać włosy, bo bardzo jej wypadają. Jak nie zwiążemy, to szybko będzie łysa.
 - Jak tata?