igielit

W roli głównej – Iga (rocznik 2006)

Wpisy z okresu: 5.2009

 Oglądamy jakiś film. I pojawia się zakonnica w rzeczonym.
 Iga, spoglądając spod grziwki:
 - O czarno-biały jest ten film…

 - Nie jedz juz tej kromki, bo nie na twoje zęby.
 - Dlaczego?
 - Bo jest sucha.
 - Suchy chleb jest dla konia.

 - A jak byłam mała, to oglądałam bajkę o telepizdusiach…

analogia

1 komentarz

- masz fajną bluzkę, mamo.
- dziękuję. też mi się podoba.
- w paski!
- tak. yhym.
- czarne. i białe.
- zgadza się.

- wyglądasz jak krowa!

………

 Pobliski market. Szybkie i malutkie zakupy. Dokładnie: papier toaletowy, chusteczki higieniczne, serek waniliowy, emenemsy, mleczko waniliowe w kartoniku. Koniec.
 - No, Iga. To wszystko. Idziemy już do kasy.
 - Co takie smutne te zakupy jakieś?

 Wieczór dnia spędzonego w piżamach. Z powodów jak w tytule. Ola i Iga kolorują.
 - Jak ty pięknie kolorujesz, mamo.
 - Dziękuję ci, koch…
 - I pięknie dziś rzygałaś!

 Ola musiała zrobić sobie krwi badanie. Wybrała się z Igą, która uraczyła ludzi zgromadzonych w poczekalni piosenką o mniej więcej takiej treści:
 - Pobiera się krew. I leci, leci krew. Krew leci na podłogę, a ludzie po niej chodzą sobie.

 Publiczność posmarkana.

Klasyka

1 komentarz

to było jakis czas temu, ale się teraz przypomniało:
Byliśmy w kinie. Iga siedziała obok swojego ukochanego kuzyna, największego autorytetu – Cypka. Cypek starszy o niecałe 4 miesiące. W pewnym momencie słyszę taki szept:
 - Kocham cię, Cypek.
I natychmiastowa niemal beznamiętna odpowiedź:
 - Wiem.

 - Narysuj tu takiego gołębia, co pływa…
 - Jakiego gołębia, co pływa?
 - No łabędzia.

Idziemy sobie. Znaczy rodzicowie idą, córka w słynnej pozycji „na barana”. I tam jakaś rozmowa typu:
 - Starzejesz się, Robek, musisz przyznać. Pośladki ci leciutko zaczynają zwisać. Się siwieje.
 - No. Łydy mnie bolą od ciągłego się szwendania przy ich pomocy.
 - Bywa. Już nie ten wiek, he he he, hu hu hu, hi hi hi.
                                                                                                …i takie tam…

Idziemy. Znaczy Iga jest niesiona, śpiewa jakieś piosenki, bawi się lalką na cudzej głowie.
No i jakieś 15 minut później się Ola odzywa:
 - Iga, tej lalce to chyba trzeba w domu związać włosy, bo bardzo jej wypadają. Jak nie zwiążemy, to szybko będzie łysa.
 - Jak tata?


  • RSS