igielit

W roli głównej – Iga (rocznik 2006)

Wpisy z okresu: 3.2009

Opowiadam wieczorną bajkę. W bajce (jak to zwykle bywa) występuje Arielka (czyli Mała Syrenka), Kopciuszek, Śnieżka i Iga. I jesteśmy w momencie, jak siedzi Iga ze Śnieżką i Kopciuszkiem na polanie i sobie rozmawiają, aż tu z lasu wychodzi Arielka i mówi „Cześć dziewczyny”.
Iga przerywa mi natychmiast:
 - Jak Arielka ma nogi, to nie mówi.
 

 - Co ty tam piszesz?
 - A zapisuję to, co mówisz.
 - Aha. To ja będę mówić cały czas, a ty zapisuj.

 - Tato. Puść mi piosenkę „uważaj na ulicy gaz”.
 - O.K. – i szukam płyty, żeby puścić. Mała siedzi za mną i je jakiś tam serek. I znad tego serka się nagle odzywa:
 - Tato?
 - Słucham?
 - Czy ja jestem dziwna?
 - yyyyyy

 - Fajne masz te buty nowe, wiesz?
 - Wiem…. ….Odjazdowe.

Jak zwykle w sobotę rano zanim Robek wyjdzie z psem oraz do sklepu musi sobie trochę do rodziny porozmawiać. Dziś podobnie. Trochę się ubiera, trochę się przechadza, trochę sobie zagląda do lodówki, trochę robi coś tam i ogólnie mu się nie spieszy. Wreszcie Ola:
 - No idźże już wreszcie, chłopie!
 - To nie jest żaden chłop! To jest mój tata!

Cukiernia.
Pani:
 - To taki aniołeczek jest, prawda?
 - No, poniekąd.
 - Jesteś aniołeczkiem?
 - NIE!
 - Jesteś aniołeczkiem, jesteś.
 - NIE JESTEM ŻADNYM ANIOŁECZKIEM! JESTEM KOPCIUSZKIEM!

Się kąpie. Zamknięta w kabinie. Rozsuwam drzwi.
 - Iga, a może byś się tak umyła?
 - A ty nie bądź takim otwieraczem.

 - Zaśpiewać ci piosenkę?
 - No dawaj.
 - WSZYSTKO SIĘ DA ZAŁATWIĆ, KIEDY SIĘ ZEPSUŁ AUTOBUS!  [...]
                                                                                                      …nie słyszę dalej. Gdyż ze śmiechu.

 - Możesz nam pomóc?
 - No.
 - Będziemy wymieniali imiona, a ty powiesz, które ci się podoba. Dla braciszka. Okej?
 - Okej.
I wymieniamy. Jedno za drugim. Za każdym razem pomoc brzmi – „nie”. Więc ze zrezygnowaniem:
 - No to jak ma w końcu mieć na imię?
 - NIK(t)!
Olka nie wytrzymuje:
 - Carter?
 
 

 - Igieła? Możemy iść szybciej? Bo się spóźnimy do tego lekarza…
 - No. I jak się spóźnimy, to będzie płakał.


  • RSS