Oglądamy stare zdjęcia. Tu tatuś z narzeczoną, tu mamusia z ciocią, tu koty i ząbkowice (piękne czasy). Iga wygrzebała moje zdjęcie, tak sprzed 8 - 10 lat.
Przebrała się. W sensie, że niebieska chusta na głowę i ramiona. Antkowi wręczyła srebrną laskę i że niby są Józefem i Marią. Zaproszenie poszło, siedzimy, oglądamy, przedstawienie trwa:
- Witam Państwa na jasełkach. Teraz powiem wiersz:
Jest fascynacja literami, pisaniem ("wesołh śfiont") i w ogóle. Tymczasem jednak wzięła Iga jakiś katalog i snuje opowieść jakąś. Że niby czyta. Cuda, wianki, księżniczki, czarownice, wszystko. No i tak leci z tą opowieścią leci, w pewnym momencie Robert wskazuje jakiś autentyczny wyraz i:
- A co tu jest napisane?
Wzrok pełen dezaprobaty:
- Mógłbyś nie przeszkadzać? Nie widzisz, że czytam?
Odwróciła sie sytuacja i teraz Iga chce opowiadać nam bajki na dobranoc. Różne. Znane i mniej. Wymyślane. Na przykład wczoraj była o małej syrence, a potem o złodzieju i policjancie. I właśnie w tej drugiej padło takie zdanie:
- [...] no i potem ten policjant sie przebrał za człowieka.
Idzie na urodziny do koleżanki. W przyszłą niedzielę. I od tygodnia się dopytuje, a my od tygodnia udzielamy odpowiedzi na to samo pytanie:
- Za ile dni są te urodziny?
Dziś:
- Za ile dni idę na urodziny?
- Za siedem.
- Nie no! Coś tu mi nie gra! Codziennie mówisz co innego!
Poszli z Robkiem do kina. Wyszli po dwudziestu paru minutach. Gdyż ojciec przysnął, a córka stwierdziła, że jej się nudzi i że lepiej by było iść do domu (przy okazji gorąco nie polecamy bajki "Mniam!").
Na drugi dzień jest babcia oraz ciocia i idzie właśnie opowieść:
- Byliśmy wczoraj w kinie, ale film był tak słaby, że ja zasnąłem...
- A ja zwymiotowałam.
Chowany. Antek i niejaki Kuba szukają Igi. Szukają i szukają i znaleźć nie mogą.
W pewnym momencie rozlega się głos. Z szafy się rozlega:
- Ej, chłopaki, znajdźcie mnie już, bo się tu uduszę!
Gdyż Iga przyszła z przedszkola i śpiewa piosenkę jesienną. I na skutek niedosłyszenia (chyba, mamy nadzieję) pojawia się (w refrenie chyba) sformułowanie - "bydlę jesieni".
Więc, jakby ktoś wiedział albo się domyślał, o co chodzi, to fajnie by było, gdyby się wypowiedział czyli wspomógł.